sobota, 8 października 2011

6. O internecie.

Internet jest łatwy.
Można tu mieć tysiąc trzystu siedemdziesięciu dwóch bliskich znajomych i wszystkich utrzymywać na bieżąco ze stanem swojego ducha, etapem w związku, miejscem i czasem wakacji, ulubionym dowcipem rysunkowym i klipami z youtube.


W internecie można nakarmić głodne dziecko, klikając w pikselowy brzuch cyfrowego pajaca. Cyfrowy pajac nie chlapnie wulgarnego słowa ani nie zwymiotuje, za to daje niezły komfort, wręcz empatycznego kopa, namacalną iluzję pomocy. Jest natomiast zwykłą gnuśnością. Lenistwem. Mechaniką palca na klawiaturze. Obok laptopa dymi wonna kawa, pod biurkiem stopy tną obertasa w drogich butach.


Łatwiej jest kliknąć zmarłej ciotce dwa nawiasy z gwiazdką pośrodku, niż się bujać w korkach na cmentarz, wysupływać drobne na znicz, a później toczyć walkę z wiatrem, zapałką i knotem.


Każdą rozmowę w internecie da się przerwać alibi o niestabilnym łączu. Klik i znika niewygodny dyskutant.


Stosunek do rzeczywistości monopolizuje nie mające alternatywy „lubięto”.


Internet daje złudzenie współuczestnictwa – w głównym nurcie nie-wiadomo-czego, w istotnych wydarzeniach, w życiu innych ludzi. Przy czym ten współudział nie jest okupiony żadnym rzeczywistym wysiłkiem znoszenia cudzej obecności. Każdą możliwą niewygodę anihiluje krzyżyk w prawym górnym rogu.


[Pomijam tu frustratów, żywiących się sianiem armagedonu. Pasą się anonimowym rozlewaniem błota, szczęśliwie - nie jest to lepka, brudna maź i nie trzeba się z niej szorować, wystarczy użyć funkcji „usuń” albo wyłączyć stronę.]


W internecie, jak w bonmocie Andy Warhola, każdy może mieć swoją minutę chwały, wiemy coś – Ty i ja - o tym, dość łatwo dojść do przelotnej sławy i popularności, po czym spada się w otchłań Mordoru.


W internecie wszędzie jest blisko, do innych ludzi również, ale ta bliskość jest iluzją. Prawdziwa polega na trzymaniu za rękę, kompromisach i na kłótniach - a nie na nawiasie ze znakiem przestankowym.


Internet jest nieuchronny, bez niego coraz bardziej nie da się. Mam jednak przemożne wrażenie, że zgrzyt wynika z tego, że my nadal jesteśmy analogowi. Ja – z całą pewnością.




A Ty, Przyjaciółko?


_____________________________________________________

poruszyłaś bardzo ciekawy temat.
czytałam ostatnio wywiad z Marią Cywińską, socjologiem internetu, która rozróżnia dwa sposoby postrzegania sieci - jako narzędzia lub miejsca.
uważam, że to genialna obserwacja.

w niej tkwi sedno sprawy: dla osób w pewnym wieku (niestety mam na myśli nas, moja miła), internet jest jednak przede wszystkim narzędziem, w mniejszym stopniu - przestrzenią spotkań.
i tak oto my, przedpotopowe matrony, wolimy analogowe życie towarzyskie.

lecz jednak, gdy mój serdeczny druh powiedział, że nie jest w stanie poprowadzić projektu z informatykiem, który jest cztery tysiące kilometrów od Jego biura, opadły mi ręce.
- jakto, jakto - kpiłam - przecież nie masz chyba potrzeby oglądania tego pana. ważne tylko, żeby pracę robił rzetelnie i zdawał ją terminowo.
wtedy mój druh odpowiedział - wiesz, ja chyba jestem z innego pokolenia, ja  m u s z ę  spotykać się z pracownikiem.
nie do końca Go zrozumiałam, ale decyzję uszanowałam.
widać dla Niego sieć jeszcze nie jest narzędziem w takim stopniu, jak dla mnie, a w żadnej mierze - miejscem spotkań.

we wspominanym artykule, Maria Cywińska powołuje się na badania dr Dominika Batorskiego, które wykazały (...), że ludzie o takim samym wykształceniu, w tym samym wieku i o podobnym statusie społecznym różniący się tylko umiejętnościami korzystania z narzędzi cyfrowych silnie się różnią pod względem sukcesu zawodowego i są mniej dotknięci bezrobociem - na korzyść informatycznie wyedukowanych.
tej informacji nie można zbagatelizować.
oznacza, że w naszych czasach e-kompetencje determinują status życiowy.

a jeśli chodzi o internetowe łatwe kciukaski...
znalazłam kiedyś w sieci adekwatny obrazek:


sieć jest szybka. sieć operuje symbolem, skrótem, kliknięciem, lubięto.
uogólnię: w sieci nie ma miejsca na refleksję.
a jednak, przecież sieć dotyczy życia. prawdziwego, realnego.

myślę, że musimy jakoś się w tym odnaleźć.
wydeptać własną ścieżkę.


pozdrawiam,
egzechustka.

81 komentarzy:

  1. Cudne babki z Was. Juz kiedys pisalam, ze zaluje ze Was nie znam. To znaczy osobiscie:) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Maz kieruje od roku bardzo duzym projektem, wartym 5 mln $
    w tzw. miedzy czasie jeden z jego wspolpracownikow i jednoczesnie wspoltworcow tego projektu ze wzgledow osobistych przeniosl sie na Islandie
    Chris jest odpowiedzilny za oprogramowanie w tymze projekcie, ustalili wiec, ze bedzie dalej nad tym pracowal z Islandii, bo przeciez jest Internet, videokonferencje, e-maile...
    po miesiacu Maz wyznal mi, ze taka wspolpraca to nie robota, do jakiej przywykl, bo: 6 godzin roznicy w czasie, bo jak Chris byl na miejscu, to jak ktoremus cos wpadlo do glowy, to przychodzil do pokoju drugiego, siadali, gadali, zadawali pytania, szukali odpowiedzi, szli razem na lunch, na piwo; tak powstal ich projekt;
    teraz Chris przylatuje 1 lub 2 do roku i owszem pociagna razem, to co juz wymyslili, ale prawdopodobnie nie wymysla juz nic nowego, bo do tego trzeba razem spedzic troche czasu a nie byc na laczach;

    OdpowiedzUsuń
  3. internetowe znajomości to protezy przyjaźni

    OdpowiedzUsuń
  4. też jestem analogowa i przekonana o tym, że życie takoż. a jeśli w realu ciężko o prawdziwych przyjaciół, krwiste i ciekawe związki, to internetowo prawie niemożliwe, w każdym razie dla mnie. Bo obok stylu i jakości wypowiedzi, zdjęcia, filmu ważne jest jeszcze to coś, co lata w powietrzu)) pozdrawiam obydwie interlokutorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. "w sieci nie ma więc miejsca na refleksję" - napisały Zimno z Chustką. Przewrotne. Pozwolę sobie nie zgodzić się, z całym ogromnym szacunkiem.
    cicho

    OdpowiedzUsuń
  6. cicho@ Jeśli się nie zgadzasz, napisz dlaczego - NIE bo NIE to za mało, uzasadnij.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się nie zgadzam. Dlaczego nie ma miejsca na refleksję? A czym jest ten blog, jeśli nie refleksją właśnie? Przecież takich miejsc nie brakuje. Nie brakuje też forów, na których się naprawdę ROZMAWIA, a nie tylko produkuje kolejne emotikonki. Co z tego, że rozmówcy nie widzą się w danej chwili, jeśli przez internet zawiązują się prawdziwe przyjaźnie, które wychodzą poza to miejsce? Czasami są to przyjaźnie mimo wszystko - mimo setek dzielących kilometrów, odrębnych języków, różnych statusów społecznych. Bez internetu w ogóle niemożliwe.
    I jeszcze o internecie jako narzędziu - ja pracuję przez internet właśnie dlatego, że dzięki temu mam czas na ŻYCIE. Mogę wyjść przed dom, pogapić się na niebo, zjeść kanapkę w spokoju i wrócić do pracy w dowolnej chwili. Kiedy pracowałam w biurze, traciłam w korkach i 3 godziny dziennie, masę czasu na bezsensowne pogaduszki, ploteczki o biurowych romansach i oczekiwanie, aż ktoś łaskawie zechce coś dla mnie zrobić. Z trzymaniem za rękę to nie miało nic wspólnego. Teraz mam daleko do ludzi, których miałam w nosie, mam za to czas dla tych, których cenię i kocham. I to mi dał internet. Warto czasem spojrzeć na różne zjawiska z więcej niż jednej strony.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zgadzam się z tym, że kliknięcie w pikselowego pajacyka daje namacalną iluzję pomocy...
    bo przecież takie zwykłe codzienne kliknięcie nie kosztuje nic, a w realnym życiu pozwala na nakarmienie jednego dzieciaka - wydaje mi się, że jednak nie jest to iluzją
    skoro codziennie rano w pracy włączam kompa i patrzę, co się dzieje na świecie (przy kawie:), to klikam w pajacyka - czy to jest lenistwo?
    to zamiast iść do pracy mam zrobić tuzin bułek i iść pod szkołę żeby rozdać głodnym dzieciom????
    a może z garem pomidorowej na przerwie obiadowej???
    tylko że wtedy, za miesiąc czy dwa, moje własne osobiste dzieci nie będą miały obiadu, jak mama nie będzie chodzić do pracy :/
    tego się nie robi ZAMIAST, tylko PRZY OKAZJI, nie oczekując niczego w zamian

    OdpowiedzUsuń
  9. @Anonimowy powyżej: komentarz "cicho" to nie jest "NIE bo NIE", ale NIE z UZASADNIENIEM: piszą to Z&C prowadzące, zauważmy, bloga, i to bloga, który nie jest dziennikiem z gatunku "wstałam, zjadłam, stałam w korku", ale który ma, jak zgaduję, bardziej niż inne skłaniać ku - właśnie - refleksji. ponadto - po co są komentarze pod postami, jeśli nie po to, by dać czytelnikom szansę na podzielenie się własną...?
    jasne, można by się zastanawiać nad jakością tychże i słusznie zapytać, czy rzeczywiście zawsze są owocem "głębszego namysłu", ba, w ogóle jakiegokolwiek. ale to jest raczej kwestia uwarunkowań indywidualnych komentującego niż faktu, że komentuje akurat w internecie.

    OdpowiedzUsuń
  10. W sieci nie każdy potrafi zdobyć się na refleksję, jednak ja wierzę że mimo wszystko wielu potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  11. mam pytanie do Joanny i do Zimno- po co pisza swoje blogi?;)
    nie chodzi mi o to po co pisza w ogole, tylko dlaczego akurat blog- czyli po co swoje przemyslenia dziela z masa kompletnie anonimowych ludzi, z czego wiekszosc nie grzeszy inteligencja ani wyczuciem, zamieszcza mialkie komenty i banaly

    OdpowiedzUsuń
  12. mam pytanie do Joanny i do Zimno- po co pisza swoje blogi i po co uruchomily opcje- dodaj komentarz?;)
    od razu zaznacze, ze nie chodzi mi o to po co pisza w ogole tylko dlaczego akurat blogi- co to za potrzeba powoduje, ze chcemy dzielic sie swoimi myslami, przezyciami z tysiacami anonimowych internautow, z ktorych wiekszosc zamieszcza mialkie komenty, banaly, nie grzeszy inteligencja ani wyczuciem
    jaka iluzje zawiera w sobie potrzeba pisania bloga?

    OdpowiedzUsuń
  13. Już dawno nie widziałam w sieci tylu mądrych, wyważonych komentarzy.I zgadzam się z "cicho". W pełni.

    ps. nie martw się Chustka, nie zapalę Tobie wirtualnej świeczki I bardzo Was lubię, pomimo, że Was nie znam. Obie.

    Franczeska

    OdpowiedzUsuń
  14. => anonimowy z 15:50: niechybnie kierują nami jakieś niskie pobudki



    zimno

    OdpowiedzUsuń
  15. to sie nazywa projekcja zimno;) nie mozesz po prostu odpowiedziec?
    Joanna napisala kiedys, ze pisze bo musi, zreszta wiele osob tak traktuje pisanie bloga, jako forme autoterapii, systematycznego porzadkowania swoich mysli, przekonan, emocji
    ale mi chodzi tylko o ten aspekt, ze nasze, czasem bardzo intymne przezycia odslaniamy przed rzesza ludzi, z ktorymi w zyciu byloby nam bardzo nie po drodze- inna wrazliwosc, inne zyciowe doswiadcznia etc
    mozna traktowac czytaczy jak bande oslow ale czy wtedy nie lepiej pisac tylko dla wybranych?
    i prosze sie nie doszukiwac drugiego, podstepnego dna w moim pytaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Po co piszecie bloga?

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam sie z autorkami,
    internetowe kontakty, przyjaźnie to porażka ogólnie, to jakaś proteza, jakis niedorozwój, bezsensowna strata czasu, jak same wiemy bezcennego. Żadna minuta spędzona na czytaniu i pisaniu komentarzy ( nawet tego teraz mojego) nie wróci, zostaje zmarnowana. czekały na nią książki na półkach, wystawy, koncerty, przyjaciele, nieodwiedzona stara ciocia, nawet niepogłaskany pies, a jej już nie ma. w prawym dolnym rogu 19:39
    Nie wiem co powoduje innymi, mną chyba lenistwo,
    I tez jestem ciekawa motywacji Waszej do prowadzenia bloga. Co w tym fajnego?
    Karola
    O! a tu już 19:45 widzicie! jak to leci:)

    OdpowiedzUsuń
  18. sieć jest taka, jaką ją uczynimy :) więc pracujmy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. dziewczyno z 19-45, dla mnie lektura komentarzy to ciekawe studium psychologiczne, a czytanie postów mądrych babek- bezcenne
    Każę mojemu synowi czytywać Chustkę , wiem z całą pewnością że to lektura lepsza niż zmordowani krzyzacy,poza tym bronię bezdusznego internetu, bo tu tez jest życie

    OdpowiedzUsuń
  20. panie piszą, żeby były czytane. oraz komentowane.
    w innym przypadku słałyby sobie całuśne maile na priv.

    dość ryzykowne jest zatem traktowanie czytaczy - nawet między lotnymi wierszami - jak gorszy, mniej kumaty gatunek, co nie?
    kiedyś już tak podsumowałam Chustki opinię o wiszeniu kalafiorem opinii czytelniczych, ale mój komentarz nie został opublikowany. też był kalafiorowaty, znaczy się.

    obie panie cenię za walory intelektualne, jednakowoż byłoby marketingowo uzasadnione, gdyby jednak czasem posłały blady uśmiech rzeszy prostych i nie tak błyskotliwych czytaczy - drogie nasze, bez nas nie ma sensu Wasze blogowanie, czyż nie?

    niczego miałkiego nie załączam,
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  21. Doroto, opublikowałam Twój komentarz, tylko Ty go nie przeczytałaś.
    poszukaj, a znajdziesz.

    przesyłam miałki blady uśmiech,
    Egzech.

    OdpowiedzUsuń
  22. I jeszcze jedno przyszło mi do głowy (refleksja, widzicie? refleksja!) - że internet jest miejscem, owszem, ale takim samym miejscem jak olbrzymie miasto, państwo, a może nawet świat. I są w tym miejscu obszary, gdzie liczy się tylko lans i bounce, są takie, w których się po prostu rozmawia, czasem mądrze, czasem głupio, zupełnie jak w kawiarniach, a są też enklawy, dające poczucie przynależności ludziom, którzy nigdzie indziej nie należą - dziwakom, odmieńcom, wyrzutkom. I to jest wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  23. tylko dzięki internetowi możesz krytykować internet - śmieszny paradoks

    OdpowiedzUsuń
  24. dzięki za uśmiech, se podkoloruję i zalaminuję ;-)

    w zamieszczony stary koment wierzę na słowo, wtedy nie znalazłam, a dziś już za długo szukać tego miejsca.

    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  25. Egze i Gezo - widać można Was albo kochać, albo nienawidzieć. Innej opcji nie ma:)
    Pradoksalnie to dobrze!
    Nie jesteście miałkie:)))

    Dla mnie net JEST miejscem spotkania, choć w realu nie jestem samotna.
    Kilka netowych znajomości przeniosłam do reala, wszystkie okazały się świetne.
    (w pikselowe brzuchy nie klikam, pomagam zawsze konkretnym osobom).
    Net jest też miejscem zabawy i refleksji również - kto nie wierzy zapraszam:)

    W necie odsiewam ziarno od plew - do podstawa.
    Dzięki netowi poznałam współplemieńców po pasji i mnóstwo się w branży nauczyłam.
    Dzięki netowi POZNAJĘ, poznaję mnóstwo ciekawych tematów. Uczę się od ludzi (vide Chustka)i mogę mieć do czynienia z osobami, z przypadkami, których nie poznałabym w realu nigdy. To, co poznałam stosuję w realu - bardzo mi to pomaga.

    I jest też net niesamowitym miejsce w kontekście zawodowym. Nie wyobrażam już sobie pracy bez netu. Portale tematyczne, szukanie informacji, interpretacji i orzecznictwa, szybkie "klik" w odpowiednie miejsce - i mam odpowiedź na bardzo ważne pytanie.

    Natomiast nie ma mnie na nk i na fejsie (to podobno oznacza, że nie istnieję:P) - z wyboru. Nie chcę być członkiem społecznościówek, "lubięto" mnie śmieszy.
    Jedynym portalem społecznościowym, w jakim biorę udział to ten "po pasji", hobbystyczny. Bardzo cenny, bo mam tam mnóstwo przydatnych i pożytecznych informacji - i kontakt z takimi świrami, jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy człowiek przez telefon jest prawdziwy czy sztuczny? (i tak, nie zgadzam się).

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię czytać Waszego bloga, bo zmusza mnie do refleksji!Zresztą jest to jedna z podstawowych cech blogów.
    Jednak z tym wpisem i Waszymi wnioskami się nie zgadzam.Tytuły Waszych notek wręcz sugerują, że będzie refleksyjnie.
    Z przykrością też stwierdzam, że zarówno w notce 5 jak i tej jasno widać, że albo się trzeba z Wami zgadzać, albo trzeba się liczyć z Waszymi oskarżeniami braku umiejętności czytania ze zrozumieniem, ignorancją, miałkością lub w najlepszym razie można dostać jakiś lekceważący ochłap niby odpowiedzi.
    Dziewczyny jesteście bardzo inteligentne, mądre, oczytane, erudytki, blogowe celebrytki, ale przyjmijcie do wiadomości, że ktoś kto ma inne zdanie nie znaczy, że musi być niewrażliwym baranem, bo jeśli tak jest, to piszecie bloga dla zwykłego plebsu, a to chyba już Was nie satysfakcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jest u nas/u was na wsi takie przysłowie,starsze niż internet:każdy kij ma dwa końce? I tak jest z owym internetem,howgh!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja nie kumam jak można mówić o tym, że pomaganie przez internet to gnuśność i lenistwo bo sama Chustka zamieszczała zdjęcia realnej apteki i realnych tablet, które pewnie między innymi dzięki tej nierealnej gnuśnej pomocy mogła kupić. Sama pomagam w ten sposób, gupiażem że nie namierzam osób którym chcę pomóc i nie wręczam tych nędznych grosików osobiście. Jejku przecież to nieraz oznacza uratowane życie...

    OdpowiedzUsuń
  30. a ja jestem leniwa i nie chce mi się wyrzygiwać myśli, ale są zawsze przy tobie, twój chujasek ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Na marginesie - w zakładce "O nas." są odwrotnie wstawione napisy do zdjęć w porównaniu z podpisami poniżej. Pozdrawiam
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ciekawe rzeczy piszecie, dziewczyny :). Tez pracuje poslugujac sie w duzej mierze internetem (jako narzedziem :)), ale o wiele bardziej wydaje mi sie pasjonujacy Internet jako miejsce... wydaje mi sie, ze dla niektorych decyduje on o tym, ze ISTNIEJA - szczegolnie widac to w momencie, gdy ktos sie obraza online ;)
    Dla mnie internet to mozliwosc kontaktu z innymi i ich myslami, kontkatu,jakiego nie mielibysmy w realu, bo skad i jak np poznalabym Wasze ciekawe refleksje i rozmowy? Jestem wdzieczna za taka mozliwosc :). Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  33. Puknij się w czółko10 października 2011 08:38

    Zimno pisze...

    "W internecie można nakarmić głodne dziecko, klikając w pikselowy brzuch cyfrowego pajaca. Cyfrowy pajac nie chlapnie wulgarnego słowa ani nie zwymiotuje, za to daje niezły komfort, wręcz empatycznego kopa, namacalną iluzję pomocy. Jest natomiast zwykłą gnuśnością. Lenistwem. Mechaniką palca na klawiaturze. Obok laptopa dymi wonna kawa, pod biurkiem stopy tną obertasa w drogich butach".

    W Internecie można również zasilić konto chorej osoby np. na raka , klikając , a jakże , w dodatku palcem w cyfry składające się na numer konta . Jest to namacalna pomoc czy gnuśność ? No i co należy mieć na sobie żeby wypaść godnie ? Jakie buty , co pić ?
    A autorka , w co przyodziana jeśli łaska , pisząc powyższe ? Suknia z lejącej tkaniny, siermiężny wór pokutny czy może piżamka w słodkie baloniki ?

    Napiszcie coś o szczęściu , jestem bardzo ciekawa czym jest dla Was , autorek , szczęście

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Kurcze - gdyby nie Twój blog, Chustko - nie byłoby w mojej głowie jakichś 10% tego co w niej teraz siedzi. Najczystsza, najwartościowsza refleksja. A moja tablica na Facebooku to często miejsce ostrej debaty. Ale ja jestem z pokolenia analogowego i moi znajomi też.
    Nie rozumiem tylko walki z cyfrową symboliką. Ale stanie się to zaraz przedmiotem mojej refleksji :) Bo ta symbolika nie musi być płytka. To tylko symbol. Ciekawe co symbolizuje ten protest :)
    Naprawdę chętnie poszłabym z Wami na kawę, (zwłaszcza że Chustka ponoć nie czka). Ale Was kurna nie znam! Jestem daleko! Co poradzę, że najfajniejsze rozmowy toczy mi się z osobami, których nie znam i/lub są daleko?

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziewczyny, na wstępie- uwielbiam Was czytać!Odnosnie powyższego tematu. Od początku choroby Pauli Pruskiej śledziłam jej losy na blogu.Wspierałam ją ,,kciukasami",, mega mocami" i ,,lubie to" na fb.Była moją internetową przyjaciółką.Kiedy odeszła, sama umieszczałam [*] na jej blogu - taki hołd, bo lepiej umieścić swieczkę przez internet niż jechać przez zatloczoną Warszawę, zeby dotrzeć na cmentarz?Niby lepiej , bo szybciej i mozna ,,zagłuszyć" wyrzuty sumienia.KLIK i po sprawie. Uwielbiałam Pau z jej energią i siłą, ale byłam oburzona, ze na jej pogrzebie w kosciele, pod trumną zamieszczono adres internetowy jej bloga. Czy tak powinno być? To tak jakby nie istniała poza tym blogiem.A przecież przede wszystkim była człowiekiem, żyła w realnym świecie.Sama nie wiem co o tym myśleć? z jednej strony interenet jest tak wszechobecny, ze az trudno przypomnieć sobie jak to bylo kiedy go nie było:)Z drugiej natomiast, warto czasami wyłączyć w cholerę komputer i odciąć się od swiata wirtualnego, dla zdrowia, po to zeby poświęcić czas chociazby na poczytanie ksiązki czy popatrzenie w gwiazdy.

    OdpowiedzUsuń
  36. Pomagałam finansowo w ratowaniu życia Poli,Patryka,Renaty,Pauli,Jacka i cóż z tego,że przez internet ważne,że chciałam aby żyli...nie udało się trudno...przepraszam ale do Ciebie nie przyjadę osobiście aby wręczyć plik banknotów bo nie stać mnie na podróż.
    Zanim tak bezdusznie ocenisz ludzi pomyśl przecież jesteś okrzyknięta osobą super inteligentną.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  37. @Chustko, a co za różnica? Czy mój sms treści np. "Trzymaj się" jest gorszy niż kwadrans opowiadania o niczym?

    Anyway, nie lubię wytykać niekonsekwencji, ale - Zimno - sama niedawno na blogu osieroconych rodziców pisałaś, jak Ci przykro. Czy to się czymś różni od ludzi wyrażających w znanej sobie - niech to będą lajki - formie współczucia i wsparcie dla Chustki?

    I jaki jest cel tej notki? Zimno + Chustka = BFF, a reszta to internetowe kciukaski? Słabe to, chyba że misnęłam pointa (a jeśli point jest o tym, że zgodnie z zasadą Pareto 90% wszystkiego jest mało wartościowe, to po co przykopywać tym 10%?).

    OdpowiedzUsuń
  38. "uogólnię: w sieci nie ma miejsca na refleksję"

    Chustko, uogólnienia są do dupy. I w necie, i w realu.

    A tak poza tym, zgoda. :)


    zorka

    OdpowiedzUsuń
  39. eee?

    że internet jest wciąż narzędziem, nie miejscem, to wiadomo. w końcu wystarczy wyłączyć komputer i po ptokach.
    natomiast że pomaganie przez net jest mało wartościowe w stosunku do pomagania osobistego - HM.
    w słowach mojej przedmówczyni jest dużo sensu. też miałabym trudność w odwiedzeniu cię osobiście i wręczeniu pieniędzy.
    i o ile wiem, nie ma póki co mody, na zastąpienie wizyty u cioci na cmentarzu (niedługo będzie okazja) świeczką w necie.
    "Łatwiej jest kliknąć zmarłej ciotce dwa nawiasy z gwiazdką pośrodku, niż się bujać w korkach na cmentarz, wysupływać drobne na znicz, a później toczyć walkę z wiatrem, zapałką i knotem".
    niby gdzie miałabym tę świeczkę kliknąć w internecie, jak ciocia z oczywistych względów blogaska nie posiada? ani konta na fejsbuku? ani w ogóle nie ma kontaktu ze światem żywych (mam nadzieję, choć w sumie byłoby to ciekawe doświadczenie).

    OdpowiedzUsuń
  40. "..staram się zdrowo odżywiać. aczkolwiek sądzę, że od kilku czipsów, kawałka czekolady czy kurczaka jeszcze nikt bezpośrednio nie umarł..." dokladnie jak z internetem, w odpowiedniej dawce nie szkodzi hyhy

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. A czy my nie mozemy wszyscy miec po prostu rozne zdania - na temat internetu - i wogole na rozne tematy?! Ludzie, po co Wy sie tak spieracie? Dla jednego internet to zbawienie, dla innych zrodlo informacji itd. itd. Moze dajmy sobie na luz i potraktujmy wypowiedzi autorek blogu jako po prstu ich zdanie czy odbieranie internetu w danym momencie zycia. Kazdy ma do tego prawo. Nie kazdy musi myslec tak samo. I o co tu sie obrazac?

    OdpowiedzUsuń
  42. szczerze mowiac nie widze roznicy miedzy klikaniem w pajaca a klikaniem w przelew na konto np Chustki- to tez jest gnusnosc i lenistwo? tyle samo ruchow palcem jesli przyjac twoja optyke Zimno
    ja uwazam, ze oczekiwanie od kompletnie obcych ludzi, zeby ich komenty trafialy w punkt i dawaly wsparcie- jest...naiwne
    to jest ciezkie dla bliskich osob a co dopiero dla zupelnie obcych- to sa obce osoby, ktore odpalaja kompa, wchodza w przerozne miejsca w sieci, z ktorych byc moze jednym z wielu jest czyjs blog, ktorzy czasem poczuja byc moze glupia potrzebe pocieszenia slowem, czasem wzrusza sie i przeleja kase- i tyle- zamykaja kompa i wracaja do swojego zycia; dokladnie tak samo jak zrobilaby chustka bedac okazem zdrowia i trafiajac przez przypadek na bloga osoby chorej

    OdpowiedzUsuń
  43. Rany, ale temat, ale dyskusja! Fajnie jest czytać, że ludzie jarają się czymś innym niż tylko faszionistkami i Dżastinem Biberem.

    OdpowiedzUsuń
  44. Moje 3 grosze: Internet (kiedyś pisany z wielkiej i tak mi zostało) traktuję jak dobrą książkę. Co znaczy - szukam dobrze napisanych tekstów, cenię "pisarzy" w necie, kiedyś nałogowo uczestniczyłam w forach, teraz w znacznie mniejszym wymiarze. Czaty to porażka. W necie mam fajną pracę i jak ktoś wcześniej napisał "3 godziny korków z głowy". Przy okazji: Zimno, masz świetny styl, dobrze sie czyta. Joannie napisałam tak wczesniej. I zgoda: bliskość jest w necie ułomna, rozmyta, erzatz. Tzw. wirtualny seks choćby - śmieszny. Ale jeśli ktoś nie ma alternatywy? Nie umiem potepić w czambuł netu. Żadna z dwóch Pań nie da się odciąć chyba na miesiąc od globalnej wioski...

    OdpowiedzUsuń
  45. lubię oba wasze blogi
    ale ta notka mnie dziwi - to znaczy notka jak notka i wiele w niej słusznych uwag, ale pisanie o wirtualnej pomocy jako o gnuśności jeśli jedna z pań z tejże pomocy korzysta jest trochę niesmaczne
    no i jak ktoś wyżej zauważył autorki traktują czytelników trochę jak ciemną masę co widać doskonale w sposobie odpowiadania na komentarze, ale cóż może taki styl

    ps. a czy obie Panie się aby nie przez internet poznały? ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Zuzanka pisze...

    @Chustko, a co za różnica? Czy mój sms treści np. "Trzymaj się" jest gorszy niż kwadrans opowiadania o niczym?

    Anyway, nie lubię wytykać niekonsekwencji, ale - Zimno - sama niedawno na blogu osieroconych rodziców pisałaś, jak Ci przykro. Czy to się czymś różni od ludzi wyrażających w znanej sobie - niech to będą lajki - formie współczucia i wsparcie dla Chustki?

    I jaki jest cel tej notki? Zimno + Chustka = BFF, a reszta to internetowe kciukaski? Słabe to, chyba że misnęłam pointa (a jeśli point jest o tym, że zgodnie z zasadą Pareto 90% wszystkiego jest mało wartościowe, to po co przykopywać tym 10%?).
    10 października 2011 12:25


    Pareto to 80/20. Coś ci się pojebało.

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja krótko: internet jest potrzebny. Wcale nie uważam, że internetowe znajomości są protezą przyjaźni czy coś w tym rodzaju. Tylko trzeba z niego umiejętnie korzystać. Debile są wszędzie, w realu także.
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  48. Sądzę, że pisząc o gnuśności, dziewczyny nie miały na myśli tego, że ktoś internetowo przelewa prawdziwe pieniądze z własnego, prawdziwego konta. Nic takiego przecież nie napisały - tylko o pajacyku. A to wielka różnica: przelewając pieniądze, angażujemy się naprawdę, klikając w pajacyka - na ogół nie.

    OdpowiedzUsuń
  49. Drogi Anonimowy z 16:19, tak - pojebało mi się 10 z 20, a 90 z 80 (a konkretnie zaniedbałam sprawdzenia, czy nie pomyliłam wartości, ale niech zostanie, że mi się pojebało).

    OdpowiedzUsuń
  50. ciepło, ciepło, gorąco, JEST!

    dzięki, Aniu M.! :)

    tak, o to właśnie mi chodziło, o bezzasadne zadowolenie z siania dobra, prawdy i pomocy, kiedy ta pomoc sprowadza się do kliknięcia gratis między fejsem a cappuccino.




    zimno

    OdpowiedzUsuń
  51. Do Anonimowego z 16:19
    Nie ma żadnych powodów, dla których stosunek ten miałby wynosić akurat 80:20 i często ma inne wartości, W kontekście tego, co pisze Zuzanka, podana przez Nią wartość jest jak najbardziej adekwatna.Może więc jednak nie"pojebało"? Isia

    OdpowiedzUsuń
  52. zimno, a możesz sobie wyobrazić sytuację, że można samemu nie mieć kasy na karate dla syna, na nowe buty w tym sezonie, na paliwo do pracy, a tym bardziej na przelew dla osoby niewątpliwie potrzebującej wsparcia i jedyne co możesz zrobić to kliknąć w tego pajaca,bo a nuż komuś to jednak pomoże, że chociaż nie będzie taka osoba miała grzechu zaniechania, w swoim odczuciu oczywiście.Zauważasz takie sytuacje? czy od razu trzeba słać kasę?Myślę, że jesteś bardzo zadufana w sobie drogie zimno, przekonana o swojej doskonałości i nieomylności. Jeśli nawet ktoś siedzi przy kompie w super bucikach, to nie mów, że i Ty ich nie masz, ale o czym to ma niby świadczyć.Jeśli internet nie zmusza do refleksji, to po chust ta Chustka.blog, bo jak niby mielibyśmy poznać ją, zastanowić się na ile możemy jej pomóc, odmawiając sobie np. czegoś , zastanowić się, że może te nowe buciki to nie tak ważne jak np. kilka tabletek?Czy to nie Jej blog zmusił wiele osób do zastanowienia się nad sobą i potrzebami innych.A czy nie na Chustki blogu znajduje się cały sznurek wyszydzonych[*]??Myślę, że każdy niezłośliwy czytelnik odebrał to jako hołd i ciepłe wspomnienia Chustki dla tych, którzy odeszli. Ale jeśli się chce pokazać swoją wyższość to można dokopać każdemu w myśl znanej ci metody"pokażcie mi człowieka, a znajdzie się na niego paragraf".
    Bliskość w necie, ależ proszę bardzo, ile to już małżeństw i dzieci dlatego, że ludzie właśnie tu się poznali. Jedno co trzeba przyznać perfekcyjna złośliwość i cięty język charakteryzuje osoby inteligentne..Chustki blog nigdy nie był złośliwy, Joanna zżymała się, wkurwiała,cieszyła, śmiała, martwiła ale nie było jadu. Szkoda, że tu trochę się to zmieniło:(

    OdpowiedzUsuń
  53. o matulu! obrazek mnie poprostu rozłożył na łopatki! :) Good for you, good for you

    OdpowiedzUsuń
  54. Obrazek 100% celny! This is how I feel!

    OdpowiedzUsuń
  55. Cała rzecz w tym, że kciukaski w internecie i rożne inne formy przekazów emocjonalnych można wyrażać najszybciej w w/w sposób i ja osobiście nie widzę w tym nic złego czy niestosownego i to jest właśnie moje cyber-myślenie a nie tylko analogowe choć przyznam szczerze że spotkanie w sieci mnie nie rajcują. Korzystam z internetu od kiedy tylko istnieje w USA a potem w Polsce i nie wyobrażam sobie życia i mojej pracy bez niego ale i codzienności. Przeszłam wszystkie etapy od tych w których nikt jeszcze nic nie wiedział, nawet w USA i sama dochodziłam do wszystkiego. Kiedy w Polsce internet powstał ja przez modem z kamerką internetową z jakąś totalnie ślimaczą prędkością już wtedy rozmawiałam ze światem. To dopiero była jazda. jestem już starszą panią w porównaniu z Tobą Joanno i jestem zarówno internetowa jak i analogowa. Moje dzieci są już od dawna dorosłe:) Ot tak tez można jak widać:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Znowu dodam jeszcze Joasiu, że łatwiej jest kliknąć tutaj niż bujnąć się na cmentarz...ale są tacy którzy klikają tu i chodzą jednocześnie na cmentarz, a tego nikt nie wie tutaj bo trudno chwalić się i opisywać każde swoje posunięcie. Zatem internet jest tu i teraz a rzeczywistość w innym wymiarze również tu i teraz i jedno nie przeszkadza absolutnie drugiemu, wręcz przeciwnie: oba wymiary istnienia a może jeden i ten sam,uzupełniają się wzajemnie, wprost idealnie i tak jest z pewnością u mnie. Tu mam bank, tu mam pracę, tu mam przyjaciół którzy żyją i z którymi się widuje, tu mam porady, książki kucharskie, zakupy, filmy, ,muzykę ale oprócz tego mam tez to wszystko w realnym świecie: przyjaciół, spotkania, knajpy, pracę, cmentarze, spacery z psem, szpitale, leczenie, moje ukochane dzieci itd itd....można wszystko i wszędzie i równocześnie!

    OdpowiedzUsuń
  57. zajmujące, że żaden z autorów druzgocących, miażdżących, krytycznych komentarzy nie odnosi się do mojego kawałka o sieciowych frustratach




    zimno

    OdpowiedzUsuń
  58. Ok, dodam że o sieciowych frustratach nie ma sensu rozmawiać. Lubią być frustratami czyli najczęściej nieudacznikami , może osobami niezadowolonymi z wyglądu, swojego życia, braku wyjształcenia, braku inteligencji, braku lotności umysłu..braku..sama nie wiem czego bo może wszystkiego, braku umiejętności cieszenia się ze słońca każdego dnia życia, czy z dobrej książki...zatem po co o nich mówić. Już napisałam na blogu Chustki: każdy ma co lubi. Są tacy którzy lubią być frustratami a ja osobiście nie zawsze chcę się nimi zajmować bo w wypadku złośliwych komentarzy uważam że nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  59. a ja nie wiem, gdzie te pajacyki, i o co z tym klikaniem ich idzie
    cappuccino uwielbiam, ale go nie piję, bo na nie nie mam, może dlatego, że już parę przelewów w tym roku posłałam
    dlatego proszę kogoś, by mi objaśnił: czy jak klikam pajacyka, to komuś pomagam? kom? jak? i jeśli tak, to gdzie się to robi?
    będę klikać, jeśli to ma komuś realnie pomóc, koniec, kropka, zdecydowałam

    OdpowiedzUsuń
  60. klikaj w pajacyka, pajacyki są wszędzie w sieci:)

    OdpowiedzUsuń
  61. => jaranna: :)))))))))))))))))


    zimno

    OdpowiedzUsuń
  62. A jeszcze coś dodam, choć mam nadzieję, że nie nadinterpretowuję. Czuję, że refleksja dziewczyn w tym wpisie nie jest po prostu krytyką komentujących; to obserwacja, trochę gorzka, pewnej rzeczywistości, która dotyczy także ich samych. Nie piszą:"wy"; raczej "my". Myślę, że nieraz zdarzyło im się kogoś wesprzeć stereotypowym słowem, uczcić świeczką albo kliknąć w pajacyka. Sądzę, że nie poczuwałyby się do takiej diagnozy, nie mając też siebie w zasięgu badań.
    Jeśli nie piszesz o sobie, nic nie będzie wiarygodne. Jeśli nie wyjdziesz poza siebie, nic nie będzie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  63. => Aniu M. bądź naszą oficjalną wykładnią! :)



    najcieplej,
    zimno

    OdpowiedzUsuń
  64. No, mam dzisiaj kupę szczęścia. Trochę się bałam, że pogonicie mnie miotłą.

    OdpowiedzUsuń
  65. => Ania M.: szczujemy wyłącznie naszymi złymi jęzorami



    :)
    z.

    OdpowiedzUsuń
  66. hahhaaha.........wreszcie trochę mi weselej gdy to czytam.Przyznam, że sama jestem sfrustrowana bo mam bardzo poważny powód od dawna. czesciej jestem smutna niż wesoła.
    Blogi Joasi są rewelacyjne w swojej treści, komentarze również.

    OdpowiedzUsuń
  67. zimno, tu same frustratki, oprócz Ciebie oczywiście, więc nie będziemy pisać o sobie, nieprawdaż? bo rozumiem, inne poglądy od Twoich to już szczyt frustracji i trollstwa , że tak to niepoprawnie nazwę:)

    OdpowiedzUsuń
  68. Joanno ! Moim zdaniem duet z "zimno" Ci nie służy...Chcesz byc tak bardzo krytyczna, że zaczęłaś krytykowac nawet samą siebie...
    Usuniesz wszystkie [*] ze swojego bloga ???
    Mogę napisac, że zdrowia życzę - jak zwykle ??? Czy zostanie to odczytane jako kciukaski-chujaski ?? To co mam napisac ?? Myślę o Tobie ??? Bo często myślę...
    Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  69. a mnie jest przykro
    (nawiązuję do frustracji w sieci? nawiązuję)
    nigdy pajacyka nie widziałam
    nigdy nie kliknęłam "lubię to"
    i dociera do mnie po tej notce, że nie jestem w tej co wy sieci, i dalej, nie jestem w tym samym co wy świecie
    jakie cappuccino, jaki obertas drogimi butami, nie mam żadnych butów
    pewnie to mnie tak ruszyło, że notka uogólnia, tworzy obraz kogoś konkretnego, a mnie tam w niej nie ma, ktoś taki jak ja nie istnieje
    to pozdrawiam i się już pożegnam
    (miałaś zimno rację, zamknąć krzyżykiem i koniec frustracji, a jeśli już, to tylko z daleka obserwować, bezosobowo nieistniejąco milcząc)

    OdpowiedzUsuń
  70. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  71. anonimowa z 23.28, lajknij sobie bloga U Chustki, jeśli nigdy nie kliknęłaś jeszcze "lubię to" tylko ciiiii żeby zimno nie widziała ;P bo butów już na szczęście nie masz:))))

    OdpowiedzUsuń
  72. do Anonimowej z 23:28. jest coś takiego jak ładna figura literacka (z grubsza rzecz nazwijmy) i te "drogie buty, parujące cappuccino" są tak właśnie f.l. Uszy do góry więc ;-) Kawa może być po turecku, a buty stareńkie, ale "ładnie brzmi", rozumisz :D A do Autorek bloga, jeśli mogę z zamówieniem, gdyby zechciały dalej pociągnąć temat "net". Czy macie konta na Facebooku i dlaczego tak :D Ciut prowokuję, ale jestem ciekawa. Od razu napiszę, że mam konto fikcyjne, samej idei Książki Twarzy nie rozumiem - oprócz dobrego chyba miejsca dla reklamodawców. Spokojnej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  73. www.pajacyk.pl
    znalazłam i dodałam do codziennych zakładek
    nie jestem topornie-opornie kojarząca
    to oczywiste, że zimno barwnym językiem (f.l.) opisała tak siebie, jak ogólniej wszystkich nas, internetowych "klik tu, klik tam, a z tego się wyłączam"
    rzecz w tym, że nie tak do końca wszystkich nas
    w temacie o internecie mam inne doświadczenia
    biadoleniem "nie wiem, co to pajacyk" chciałam dodać do notki dosłownie to: "halo!, są tu inni, zero bloga, zero fejsa, zero lubięto, zero znajomych w sieci, zero świadomości codziennych rytuałów typu pajacyk, zero kawy, zero własnych butów, zero gwiazdek w nawiasach, zero..."
    zero kasy własnej
    i dlatego frustracja, ja tu do was nie pasuję
    trochę jak bezdomny w butiku
    niepotrzebnie się przyznałam do obecności i odmiennej od w/w egzystencji
    nie rozwijam tematu, żeby już nie żenować siebie i innych
    komentując tu, jawię się jak dziwadło, a trollem być nie chcę
    więc blogowi będę kibicować, jednak biernie, z daleka

    pajacynka z sieci

    OdpowiedzUsuń
  74. Pajacynko, właśnie takie osoby jak Ty bronię w swoich powyższych notkach, właśnie dlatego tak mnie poruszyły wpisy dziewczyn, zwłaszcza zimno. Uogólnienie, lekceważenie, pokazywanie swojej wyższości, brak wrażliwości dla innych,może biedniejszych, mniej doskonałych, dotknęło mnie okrutnie, bo wrażliwym się jest albo wobec wszystkich, albo na pokaz lub dla swojego lepszego samopoczucia. To tak jak lekarz łapówkarz raz na jakiś czas leczy altruistycznie np. jakieś biedne dziecko, pomaga ubogiej rodzinie( bez koperty), bo to daje mu możliwość patrzenia na siebie z szacunkiem.Obawiam się, że jest to traktowane tutaj jako trollstwo, bo żadnej refleksji nie ma , tylko kpina.
    Pajacynko, każdy pomaga tak jak umie i to jest ważne:), chociaż oczywiście zgadzam się z dziewczynami, że wiele osób ma możliwość wykrzesać z siebie więcej a im się nie chce, więc taki blog jak chustki, ani, pau zmusza do refleksji i motywuje do działania.
    Pozdrawiam Cię :) bo lubię pozdrawiać:)

    OdpowiedzUsuń
  75. Anonimowy pisze...

    Do Anonimowego z 16:19
    Nie ma żadnych powodów, dla których stosunek ten miałby wynosić akurat 80:20 i często ma inne wartości, W kontekście tego, co pisze Zuzanka, podana przez Nią wartość jest jak najbardziej adekwatna.Może więc jednak nie"pojebało"? Isia
    10 października 2011 18:58

    Zasada Pareto to 80/20. I chuj. Tak właśnie jest przyjęte. To tak jak z przechodzeniem na zielonym świetle. To UMOWA. Dalej szkoda mi czasu na tłumaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  76. Zimno, Joanno, a czego oczekujesz/cie o trollach i innym sfrustrowanym łajnie, które się czepia internetowych butów? Jedyna droga to ignorowanie, Ty/Wy im tutaj dorabiasz/cie poletko do brykania. Po co? W końcu - czemu przepuszczasz/cie takie komentarze jak ten "i chuj"? Żeby było pikantniej? Nie wnoszą.

    Czemu proste pytanie o Waszą konsekwencję traktujesz/cie jako miażdżącą krytykę, a nie wątpliwość? Obraziłaś/łyście tym wpisem te kilkaset osób, które wpłaciły pieniądze na konto fundacji, znając Joannę z intrenetu. Smutno mi, bo nie wiem, po co to zrobiłaś/łyście.

    OdpowiedzUsuń
  77. Przewrotne to co piszesz Joanno gdyby nie to jak to ujełaś " złudzenie współuczestnictwa – w głównym nurcie nie-wiadomo-czego" nie miałabyś kasy na swoje magiczne tablety, a zatem czy uczestwnictwo tych którzy wspieraja Cię finansowo jest naprawde tylko złudne?????

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  78. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  79. najpierw byłam zła na Zimno - że tak bez pardonu, o tych internetowych klinkięciach, że przy kawie i w ogóle...
    napisałam nawet, że przecież nie klikam w tego pajacyka zamiast, tylko przy okazji....
    a teraz, jak czytam niektóre komentarze u Chustki, u Andzi, to po prostu jestem zdruzgotana... zażenowana i niewaidomoco jeszcze

    Zimno - odszczekam chyba pod biurkiem, że nie miałam racji, że się z Tobą zgadzam!

    Chustka, nazwane tak trafnie przez Ciebie kciukaski - chujaski doprowadzają mnie do szału!

    te wszystkie ploty, kółka wzajemnej adoracji, psiapsióły, a widziała pani, a jakie śliczności, a jakie tiu tiu tiu itd. są teraz w internecie! i jeszcze pisząc swoje komentarze uważają, że czynią dobro:/
    a jak tylko ktoś powie, żeby zamilkły, chociaż na chwilę, to obraza majestatu... przecież "una" tak z dobroci serca ko ko ko ko ko.... tak wbija tę szpilę i przekręca.... i ko ko ko przecież się staram.... i musi napisać, MUSI!!!

    O tempora, o mores!

    pozdrawiam
    e-go

    OdpowiedzUsuń